poniedziałek, 30 marca 2015

moje włosy? akcja aktualizacja!:)

witajcie kochani!:)

Dziś przychodzę do was z postem o aktualizacji pielęgnacji moich włosów, od ostatniego postu czy sierpnia zeszłego roku, przebrnęłam przez tonę szamponów i odżywek, na które różnie reagowały moje włosy. Jak kiedyś wspomniałam są dość wymagające, rzadko który produkt spełnia ich wymaganiom no i przede wszystkim mnie nie uczula.
W listopadzie ubiegłego roku postanowiłam zmienić coś na głowie. Długo się nad tym zastanawiałam ponieważ nie należą do najmocniejszych, są delikatne, cienkie i strasznie się plączą, ale koniec końców się zdecydowałam i poczyniłam na moich włosach ombre, które zawsze strasznie mi się podobało, a wiązało się to oczywiście z rozjaśnieniem u fryzjera moich cieniutkich niteczek co zmusiło mnie do jeszcze większego skupienia na nich, mocniejszego nawilżenia, chronienia.
moja pielęgnacja jeszcze się zmienia, jednak chce wam pokazać jak wygląda na ten moment, a więc? do dzieła!:)

Zacznijmy od szamponu, z którym zawsze mam największy problem.. dziesiątki marek, które wypróbowałam skłaniały do tego że musiałam mieć zawsze dwa szampony i co dwa umycia zmieniać bo dostawałam uczulenia, niestety.. ale ku zdumieniu, ostatnio z polecenia mojej koleżanki wypróbowałam szampon Isana professional


Szampon okazał się strzałem w dziesiątkę, już nie muszę mieć kilku szamponów, bo ten świetnie Sobie radzi, po umyciu czuć tą świeżość i czystość, włosy są miękkie, sypkie, no robi wszystko co powinien, nie obciąża ich, nie elektryzują się co przy niektórych szamponach bardzo często mi się zdarzało.. ma żelową, jakby perłową konsystencję.. dla mnie? idealny :) przy następnej okazju spróbuje innego szamponu z isany i zobaczymy czy też tak skradną me serce jak właśnie ten :)
Jest dostępny w rossmanie widziałam, że jego cena regularna to 9.99, ja go dorwałam na promocji za 7,59 :) Isana pozostanie ze mną na długo :)


Jeśli chodzi o odżywki ostatnim czasem do gustu przypadły mi Dove - Oxygen Moinsture i Bania Agafia o której pisałam dużo tutaj.


Dove Oxygen moinsture to nowa seria i właśnie to skusiło mnie do przetestowania, z nadzieją że zdziała coś cudownego, jednak zdanie mam mieszane, jak odżywka jest świetna i moje włosy ją uwielbiają, odżywia je, regeneruje w małym stopniu ( nie jest to olbrzymia regeneracja z dnia na dzień ) daje uczucie lekkości, delikatności i no uwielbiam ją, tak szampon to totalna klapa.. nie domywał włosów, bardzo je obciążał i mało wydajny. Niby ta sama seria, a produkty różnie oddziaływały, dziwne ale cóż:) cena takiej odżywki to prawie 20 zł.. co jest kosmiczną ceną i na pewno tyle bym za nią nie dała, więc poczekam aż znów będzie na promocji za 14 zł :) dostępna w zwykłych hipermarketach czy drogeriach typu rossmann, natura itp.:)

Zaczęłam bardziej stawiać na ochronę moich włosów i tak je wystarczająco zniszczyłam rozjaśniaczem, więc staram się to im zrekompensować i odbudować:)
Moja fryzjerka poleciła mi jeden z profesjonalnych fryzjerskich odżywek Artego  którą możemy używać na suche włosy po wysuszeniu jak i wilgotne, ja osobiście wole na wilgotne gdyż odżywka ma w sobie coś, co sprawia że o wiele łatwiej rozczesuje się włosy,a przy moich plątasach to zbawienie :) nie każdemu może jednak odpowiadać jej zapach gdyż jest typowo fryzjerski, tak wręcz aż mocno słodki co mnie osobiście lekko drażni ale da się przeżyć :) ja kupiłam ją w salonie fryzjerskim za ok. 30 zł i za pewne dostępna jest jeszcze w hurtowniach czy profesjonalnych sklepach fryzjerskich.


Jednak mimo tego, ja postanowiłam chronić jeszcze moje włosy przed ciepłem co jest moim zdaniem bardzo istotne, ponieważ zabezpieczamy je przed niepotrzebnym nadmiernym wysuszeniem, paleniem, co sprowadza do ich nadmiernej łamliwości, w takim celu używam termo ochrony w sprayu z Isany czyli Isana Hair, Hitzeschutz Spray.

  
ja osobiście widzę różnicę, po użyciu tego produktu moje włosy nie są aż tak przesuszone , stopniowo w połączeniu z całą pielęgnacją widać odbudowujące się nawilżenie moich włosów, robi to co ma robić, chroni włosy, a przy tym ma, bynajmniej dla mnie, delikatny przyjemny zapach i jestem zadowolona :) dostępna w rossmanie za 8,49 ;)

ostatnią częścią mojej pielęgnacji są maski które robię raz czy dwa w tygodniu a czasem olejowanie.


Maski jakie ostatnio stosuje to saszetki BIOWAX, które pojawiły się w Biedronce za 2,50 zł, postanowiłam je przetestować i jakoś mi nie po drodze do natury czy rossmana po pełno wymiarowy produkt, a biedronkę mam pod nosem, więc co jakiś czas chodzę sobie po takie saszeteczki i używam 4 rodzajów na zmianę, by nie przyzwyczajać swoich włosów do jednego stałego produktu bo potem traci on swoje zastosowanie.( bynajmniej jest tak u mnie) na zdjęciu macie 3, ponieważ 4 akutat zużyłam i ie miałam jak pokazać :), po tych maseczkach moje włosy są jeszcze bardziej lekkie, sypkie, jedwabiste niestety się elektryzują na początku, co jest bardzo denerwujące, jednak da sie przyzwyczaić :)

nie używam już prostownicy, jedynymi moim akcesoriami do stylizacji jest suszarka i szczotka:)
szczotka to oczywiście tangle teezer. z początku nie rozumiałam fenomenu tych szczotek, teraz? nie mogę się z nią rozstać.. nie wyrywa mi nie potrzebnie włosów przez dwie wielkości ząbków, masuje skórę głowy, nie puszy ich co często robią zwykłe szczotki, no po prostu jest świetna, ale więcej o niej może w osobnym poście, bo mam taki w planie co wy na to?:) 


to by było na tyle, dajcie znać jakie są wasze perełki, co według was czyni cuda na waszych włosach, chętnie poczytam!:)
a tym czasem miłego wieczoru, trzymajcie się, buziaki!:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz